Piękne suknie, puchary, miejsca na podium nie przychodzą same. Trzeba latami pracować na sukces i wiele poświęcić.
Redakcja: Witaj Kasiu, no początku chcielibyśmy Cię zapytać jak to się stało, że zaczęłaś tańczyć taniec towarzyski?
Kasia: Cała moja kariera taneczna ma swój początek już w czasach, gdy zaczynałam swoją edukację w szkole podstawowej. Babcia bardzo nie chciała, żebym spędzała po szkole całe dnie przed telewizorem, więc postanowiła zorganizować mi jakieś zajęcie. Zapisała mnie na „tańce” gdy byłam w trzeciej klasie podstawówki. Bardzo się buntowałam i broniłam przed kolejnymi zajęciami, ale w końcu zaczęło mi się to podobać, poznałam tam wiele nowych osób. Po dwóch latach zespół, w którym tańczyłam rozpadł się, ale szczęśliwie okazało się, że w pobliskiej szkole rozpoczęły się nowe zajęcia z „prawdziwego” tańca towarzyskiego. Zapisałam się na nie wraz z moim kolegą z klasy, który został moim partnerem. Od tej pory taniec stał się bardzo ważnym aspektem mojego życia.
Redakcja: Dużo czasu poświęcasz na taniec?
Kasia: Staram się mu poświęcać możliwie jak najwięcej swojego wolnego czasu. Niestety jest on bardzo ograniczony, ze względu na to, że wciąż się uczę. Trzy razy w tygodniu chodzę na zajęcia grupowe, które trwają średnio 1,5 godziny, a raz w tygodniu, najczęściej w piątki, wraz z partnerem bierzemy lekcje indywidualne, po których zostajemy jeszcze na sali trenować we własnym zakresie. Sumując to wszystko, na inne przyjemności pozostaje bardzo niewiele czasu.
Redakcja: Czy miałaś chwile zwątpienia? Brak sił? Czasu? Problemy w szkole?
Kasia: Zawsze zdarzają się chwile zwątpienia. Gdy coś nie wychodzi w tańcu, gdy nie układa się z współpartnerem, lub gdy go nie ma, a także w przypadku braku funduszy, na przykład na branie lekcji indywidualnych, niemożność pogodzenia ze sobą tańca i nauki. Takie problemy wystąpiły też w moim życiu. Na szczęście nigdy kilka w tym samym czasie. Stale występującym problemem jest brak czasu. Bardzo często trzeba zrezygnować z czegoś na rzecz treningu, szkolenia czy też turnieju. Decydując się na taniec towarzyski musimy ustalić sobie swój system wartości, wybrać, co jest najważniejsze. Najczęściej wybór ten dotyczy szkoły i tańca. Obie te sprawy zajmują nam dużo czasu i ciężko jest je ze sobą pogodzić. Ale jeśli naprawdę nam zależy – da się to zrobić J
Redakcja: Co najbardziej Cię fascynuje w tym sporcie?
Kasia: Fascynujące w tańcu jest to, że przez ruch można wyrazić tak wiele emocji. Są dni kiedy lepiej tańczy się wybrane tańce, na przykład, gdy jestem zła wolę tango, a gdy mam dobry humor dobrze idzie mi tańczenie quickstepa. Pociągający jest również cel – zdobycie jak najlepszego wyniku na ważnych turniejach.
Redakcja: Co uważasz za najtrudniejsze w byciu tancerką ?
Kasia: Dość uciążliwe jest ciągłe dbanie o swój wygląd. Często nawet trenerzy wymagają od nas, żebyśmy szykowały się na treningi tak, jak na turnieje (mam na myśli głównie makijaż). Jako tancerze musimy się także zmotywować do samodzielnej pracy, rzeźbienia techniki, co nierzadko jest problemem. Jak każdy sportowiec tancerz narażony jest na liczne kontuzje, do których musi się przyzwyczaić, nie może się zbytnio nad sobą rozczulać i martwić, bo jest to w tańcu codzienne.
Redakcja: Jakieś rady dla tych którzy dopiero zaczynają?
Kasia: Skupcie się na swoim tańcu, a nie na partnerze lub konkurencji, dużo trenujcie, myślcie o tańcu non stop, nie bierzcie do siebie bardzo krytycznych słów trenera, bo zniszczy to Waszą psychikę. Kupcie dobre buty taneczne i od razu wypróbujcie je na parkiecie!
Redakcja: Dziękujemy i życzymy samych pierwszych miejsc na podium!
Kasia: Również bardzo dziękuję.



